niedziela, 7 kwietnia 2013

Part łan, czyli wcielamy plan w życie

  Panienki Bad-Apple i Danny pragną zaprezentować schizowe, demoralizujące młodzież opowiadanie o spełnianu marzeń, niewyobrażalnym pechu, skrajnym szczęściu i zajebistej przyjaźni dwóch dziewczczyn, które nie znają słowa 'ale'


  Oczami Talii
Usiadłam na łóżku, wzięłam laptopa na kolana i otworzyłam przeglądarkę.  Trzy karty, jedna z muzyką, druga z czatem i ostatnia z Blogowiskiem. Blogowisko to nic innego jak zwykła strona, na której każdy może prowadzić swój pamiętnik i udostępniać innym. Kiedy jest źle -czyli zawsze- uciekam do własnego świata, który mam właśnie tam. Moje małe sanktuarium.  Każdy może je odwiedzić,  zobaczyć co i jak, zostawić komentarz, jednak ono dalej jest moją własnością. Jestem panią tej malutkiej krainy, w której nie ma ani nadopiekuńczych rodziców, ani brata. Są za to inni tacy jak ja. 
   Na przykład Liv. Wiem o niej tyle, że jest taka jak ja. Chce uciec, chce żyć, chce posmakować wolności. Skoro obie pragniemy tego samego, to możemy zrobić to razem, nie? Właśnie tak powstał nasz szatański plan, który zamierzamy wcielić w życie jutro. 

Mrs.Talia:   
To już jutro XD



Liv666:
Wiem, nie mogę się doczekać :D
Znasz adres? 

Mrs.Talia:
Spoko, pamiętam.
Ostróda, Krzemionki 28

Liv666:
Muszę lecieć. 
Do jutra.

    Spojrzałam na plecak, stojący koło biurka. Był spakowany od jakiegoś czasu. Zamknęłam malutki laptop, nie większy od zeszytu A5, i włożyłam do trzech foliowych torebek, i dopiero potem do plecaka. Nie mogłam pozwolić, żeby coś mu się stało, a tym bardziej zostawić tutaj. Sama go skonstruowałam, to raz, dwa,  były tam zapisy rozmów z Liv, zdjęcia, i cała masa rzeczy które NIE MOGŁY ujrzeć światła dziennego.
Zegarek wskazywał 21:30, a kalendarz 1 maja. Tak, to jutro. Trzeba iść spać. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam pod kołdrę. 
    Wstałam dosyć rano, bo około godziny szóstej. Drugi maj, weekend, a ja na nogach od świtu, ale to szczegół. Wywaliłam z plecaka wszystkie rzeczy. Komputer, ładowarka, czarne trampki, kilka bluzek, dwie pary spodni, jedna spódnica i sukienka, ramoneska, bielizna. Te rzeczy, wraz z 'Wampirem z M3' Pilipiuka trafiły do dużej kieszeni, upchnięte gdzieś na dnie. Na wierzch poszła kurtka przeciwdeszczowa, grubaśny zeszyt i długopis, z ołówkiem i temperówką. Otworzyłam okno, wyjebałam kołdrę i poduszkę, a na nie plecak. Upchnęłam trochę pieniędzy w kieszeniach, a resztę do stanika. Konkretniej, miałam jeden jedyny stanik 'Pusz ap' z którego wyjęłam te żałosne poduszeczki i zamiast nich włożyłam banknoty. Dzięki luźnej koszulce z Ramones, nie sposób było cokolwiek zauważyć. Narzuciłam jeszcze jeansową kurtałkę, założyłam czarne szorty i zawiązałam swoje ukochane, ukrywane w szafie 'Rumunki'. Rumuńskie buty robotnicze, bo tak brzmi pełna nazwa, miały w sobie wkładkę utrzymującą temperaturę i wyglądały jak glany.

   Zeszłam na dół. Matka siedziała w salonie, chrupiąc bułkę.
    - Mamo, biorę dychę i idę do sklepu po bułki! - krzyknęłam, przebiegając do kuchni. Wyjęłam ze słoika z drobniakami dwie pięciozłotówki, po czym ukradkiem wyszłam.
Pod oknem mojego pokoju leżał stos pościeli, a na nim spoczywał plecak. Bagaż biorę, pościel może zostać. I tak była tylko po to, żeby nic mu się nie stało. Skierowałam się w stronę płotu oddzielającego nas od pustej działki. Wlazłam na dąb, zeskoczyłam i oto byłam po drugiej stronie.
   Wolność.
    Uśmiechnięta, ruszyłam w stronę sklepu. Kupiłam coś koło 10 bułek, butelkę frugo i wodę 0,7. Teraz trzeba się pożegnać. Udałam się na najbliższą plażę, gdzie przywitała mnie morska bryza. Usiadłam na piasku, zjadłam dwie bułki i popiłam frugo. Wyjęłam z plecaka notes wraz z długopisem. Wyrwałam jedną kartkę, na której napisałam 'Żegnaj' i włożyłam do butelki. Podeszłam kawałek do molo. Wychyliłam się przez barierkę.
    - Pa pa – szepnęłam. Już nic mnie tu nie trzymało. Z dziarskim uśmiechem zawędrowałam na peron gdzie kupiłam bilet na najbliższy pociąg do Ostródy.
   W przedziale byłam samiuteńka. Te półtorej godziny, 194 kilometry, minęły jak z bicza strzelił. Na dziewiątą byłam na miejscu. Wyszłam na stację. Zgodnie z instrukcjami Liv, szłam koło parku, minęłam szkołę i oto stałam przed jej domem. Zapukałam.

Z perspektywy Liv
Rozległo się głośne pukanie. Kogo do cholery, niesie o tej porze? Otworzyłam niechętnie, zaspane oczy i spojrzałam na zegarek. To niemożliwe! Wyskoczyłam z łóżka i rzuciłam się biegiem w kierunku drzwi. Dzięki Bogu, klucze były w zamku i nie musiałam ich szukać. W progu stała dziewczyna, ubrana w koszulkę Ramones, jeansową kurtkę i czarne szorty. Chwilę wpatrywałyśmy się w siebie, nie wiedząc co powiedzieć. Nie mogłam uwierzyć, że to dzieję się naprawdę. Po tylu rozmowach, wreszcie możemy zobaczyć się na żywo. Na mojej twarzy, mimowolnie pojawił się uśmiech. Nagle uświadomiłam sobie, że przecież jestem w piżamie.
-Zaczekasz chwilę?-Talia kiwnęła twierdząco głową. Wpuściłam ją do środka, po drodze zabierając ubrania. Zamknęłam się w małym pomieszczeniu, zawanym łazienką. Skrzywiłam się, widząc swoje odbicie w lustrze. Blond włosy, sterczące w każdą możliwą stronę oraz rozmazana kredka do oczu, prezentowały się koszmarnie. Związałam swoje kłaki w koński ogon i po zmyciu starego makijażu, zrobiłam nowy. No, teraz już lepiej. Naciągnęłam na siebie popielate rurki z rozdarciami na kolanach i czarny, obszerny podkoszulek z jęzorem Stones'ów. Całości dopełniła bandana na nadgarstku i czerwone trampki.
-OK, możemy iść!- Krzyknęłam wychodząc. Chwyciłam swój stary plecak, wypchany do reszty i rozejrzałam się po pokoju. Westchnęłam głośno, wiedząc, że muszę go opuścić. Całkiem inaczej się o tym myślało, chciałam tego, a teraz, gdy stałam przed faktem dokonanym, nie jestem pewna. Jednak jest już za późno, nie ma odwrotu. Ze skrytki, pod doczniczką z krakowiakami, wyciągnęłam sporą sumę nagromadzonych pieniędzy. Zbierałam je od dziecka, z myślą o ucieczce. Kiedy wyszłyśmy, schowałam klucze pod wycieraczką i przykleiłam kartkę do drzwi. Zwykł list pożegnalny, dla mojej wspólokatorki. Nic wielkiego. Słońce grzało niemiłosiernie i zaczęłam żałować, że założyłam długie spodnie. Czekała  nas jeszcze podróż do stolicy, na lotnisko. Wsiadłyśmy do pociągu, ale niestety nie było ani jednego wolnego miejsca. Przygniecione do ściany przez innych pasażerów, odliczałyśmy z niecierpliwośćią czas. Zabawne, że przez pół dnia, nie udało nam się przeprowadzić normalnej rozmowy. Kiedy wreszcie, naszym oczom ukazał się peron, z tabliczką na której widniał napis Warszawa, zaczęłyśmy się przepychać w stronę wyjścia.
-Liv...-Odezwała się Talia z lekkim przerażeniem w głosie.
-O co chodzi?
-Jeśli za chwilę nie staniemy w kolejce do odprawy, spierdoli nam samolot!-Wrzasnęła, co w tej sytuacji, uznałam za słuszne. Pognałyśmy w kierunku postoju taksówek. Wsiadłyśmy do jednej i jednocześnie krzyknęłyśmy-Lotnisko!- Kierowca mruknął coś pod nosem, o niewychowanej młodzieży i odpalił silnik. W ostatniej chwili, dotarłyśmy na miejsce. Zaliczyłyśmy odprawę bez problemów. Teraz, kiedy siedziałyśmy w wygodnych fotelach, wzbijając się w przestworza, dotarło do nas, że jesteśmy wolne. Zrobiłyśmy coś, o czym marzy większoć nastolatków, ale nie mają odwagi wprowadzić planu w życie. My tego dokonałyśmy. Spieprzyłyśmy do Los Angeles, nie znając tam kompletnie nikogo, nie mając gdzie mieszkać. Tylko, że to się nie liczy. Osiągnęłyśmy swego rodzaju sukces. 2 maja 2012 roku, spełniłyśmy jedno ze swoich największych marzeń.

5 komentarzy:

  1. Hm, fajnie, ze wbilas i powiedzialas mi o tym blogu :3
    Ogolem.. Podoba mi sie pomysl, choc jakos mi ten styl pisania zwykle nie lezy. Tak, ja smętniak i ponurak, hmmm.. Bywa. No ale nic, jest fajnie, czekam na kolejny, bo jestem ciekawa co te dziewczyny wymyslą, biorąc pod uwagę, ze jestesmy w terazniejszosci i... No mlodzi Gunsi raczej nie spadną tu z nieba xD
    Czekam i proszę, informuj mnie na blogu :)
    Alex.
    (+moglybyscie usunac weryfikacje obrazkową, na dluzsza mete to meczace...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za opinię :) Weryfikację już usunęłyśmy :D Będziemy informować, nie ma problemu :P

      Usuń
  2. No siema Jabłuszko kochane i druga Koleżaneczko, którą też już kocham :D
    Oto wpadłam do Was, bo jakże to tak nie odwdzięczyć się za tyle komentarzy i miłych słów :D

    No i Wy ode mnie też usłyszycie takich parę ;D Jest ślicznie, błędów nie wykryłam, a nawet jeśli były, to czytało się tak lekko i przyjemnie, że gdzieś przepadły i już ich nie ma :3 Matko, czuję się, jakbym czytała o sobie, w tym fragmencie, gdzie te dziewczyny wreszcie się spotykają. Też coś takiego przeżyłam i nie ma lepszego uczucia <3
    A może jednak jest, bo oto one nie tylko si spotkały, ale do tego spełniają marzenia. Bo zaczęło się na jednym, ale to przecież dopiero początek całej historii, która (cholera no!) zapowiada się ciekawie, bo, jak zauważyła Alex, młodych Gunsów nie ma (o dzięki Wam, serio <3 Chociaż jakby tak przypadkiem byli to wiecie... Lizzie Approves xD), lata osiemdziesiąte minęły dawno temu... Coś świeżego! Alleluja ;__;

    Także ja poproszę informowanie (jeśli to nie problem. Jeśli tak, dajcie znać, żebym wiedziała, że muszę sama zaglądać :3), o tu:
    http://stories-from-garden-of-eden.blogspot.com/

    (A Jabłuszko zapraszam, jeśli ma ochotę na bohaterów i prolog nowej wersji My World, ew. już niedługo (11.04) rocznica bloga i w okolicy tego dnia pojawi się urodzinowa niespodzianka ;D)

    Kocham Was <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamy! Jabłuszko na wstępie chce przekazać że pozdrawia C: a ja że ktoraś z nas zawsze poinformuje i że też pozdrawiam :D

      Usuń
  3. Zostałyście nominowane przeze mnie do The Versatile Blogger Award
    więcej tutaj -----> http://byswag.blogspot.com/2013/04/the-versatile-blogger-award.html

    po jednym rozdzialiku już śmiało stwierdzam że ten blog jest zajebisty no i nic tego nie zmieni :)
    Przepraszam was obie i to bardzo no bo nie skomentowałam no i nie opiszę jak bardzo mi się podoba itd itd ! A podoba mi się bardzo no tu dużo gadać no kurwa uwielbiam was dziewczyny obie jesteście genialne <3
    A stworzenie wspólnego bloga to już wgl genialna sprawa !
    Cudo cudo cudo :)
    Przepraszam że tak bezsensownie no ale nie mogę :c
    Kocham Was - to wam powiem i już muszę uciekać :c
    Genialne pisze dalej ;*

    OdpowiedzUsuń